|
KOPERNIK STORY - Paulina Paluszkiewicz W sławnym mieście Toruniu, przy Wisły potoku Urodził się Kopernik w 1473 roku Nazywał się Mikołaj, po ojcu imię w spadku Gdyż ojciec z kolei, imię miał po dziadku. Wczesną wiosną (?) raz pierwszy otworzył oczęta Już wtedy poznać było - postać będzie wielka. Nim jednak dorosłego przekroczył życia progi Nim zaczął pracować, prawnicze wdziewać togi Nim rewolucyjne swoje teorie ludziom jawił Jak każdy mały chłopiec - broił i się bawił. Niedługo jednak trwały bezstroskie te lata Gdyż tatuś jego drogi był odszedł z tego świata I wtem wuj Watzenrode opieką objął go A wpływ na całe życie Mikusia miało to. Zdmuchnięta na torcie osiemnasta świeczka Znaczyła że czas będzie opuścić wujaszka NIepoznając się jeszcze na jego osobie Puszczono go pod Wawel - niech studiuje sobie. Więc zgłębia arkana całej astronomii Poznawał tajniki ludzkiej anatomii Kraków to jednak w życiu jego chwilka Dopiero we Włoszech studiował lat kilka. I tak zawzięcie się uczył w Ferrarze Że w końcu osiągnął doktorat swych marzeń. Jak widać we Włoszech nie żył zbyt marnie Lecz jednak powrócił do Polski, na Warmię Sześć lat przesiedział u wuja w Lidzbarku Tam leczył i radził - miał głowę na karku Lecz nagle spakował swe rzeczy do worka I jako kanonik ruszył do Fromborka Tam stworzył zasady pieniężnej reformy Gdyż nieobce mu były prawa ekonomii I choć reformę zawdzięczamy jemu To sława za nią przypadła innemu... Lecz nie miał czasu Kopernik się troskać Gdyż przyszło mu Olsztyna obrońcą wnet zostać Bo na olsztyński zamek napadli Krzyżacy Lecz wnet ich Polacy pokonali cacy. Obronili zamek, Krzyżaków przegnali A włościami poczęli rozporządzać sami. Kopernik więc spokojnie mógł się zająć pisaniem W tym ruchu planet analizowaniem. I liczył Mikołaj, mierzył, obserwował I "O obrotach ciał" wreszcie napisał trzy słowa... Trzy słowa? Przecież! Rewolucyjna rozprawa! Kopernik jednak zwlekał, przejęła go obawa... Bo astronom biedny rozgłosu się lękał Gdy jego osoba nie była przeklętą! Lecz w końcu mistrz uległ namowom wielu I dzieło swoje ogłosił, publicznie powielił. By pracę jego poznała całość świata Czekano długo - całe cztery lata Czekali długo, lecz byli cierpliwi Gdy tezę poznali - oczami przewrócili! Bo oto wieść nowa gruchnęła w Europie Że Ziemia się kręci jak małpa w ukropie Że Słońce to gwiazda w bardzo lśniącej zbroi I że się kręci w kółko a nie w miejscu stoi. Kopernik wydania zobaczyć nie zdążył Gdyż w śmierci ramionach biedak się pogrążył Lecz to dzięki niemu cały świat już wie Że Ziemia się kręci, no a Słońce nie! MOJA SZKOŁA (frag.) - Anna Malinowska A oto my - trzy szczerbate siedmioletnie dziewczątka o uśmiechach jak księżyc w pełni. Trzymamy się pod boki, a nasze oblicza (stanowiące zresztą istną ekspozycję stomatologiczną) jasno mówią, jakie to jesteśmy dumne i radosne. Czujemy się jakby cały świat leżał u naszych stóp. Na ramionach dźwigamy tryumfalnie opasłe, pstrokate tornistry; w tle widnieje brązowy budynek szkoły - chwalebna przyczyna naszej radości, cichutko szemrzą (zapewne) fontanny. Z lekkim westchnieniem odrywam wzrok od pamiątkowej fotografii. "Ech, to były czasy..." - myślę - "Taka byłam mała i naiwna gąskam, a zapał do nauki ze mnie wprost promieniował. Co ja wtedy wiedziałam o życiu...!" - dumam ze znawstwem osoby, która rzekomo zna życie jak własną kieszeń. W głębi duszy zaś zazdroszczę, sobie samej sprzed ośmiu laty, tego szczerego zapału, tej wszechogarniającej dziecięcej radości... Tak właśnie przywitałam szkołę. Pamiętam, jak byłam z niej dumna! Puszyłem się doprawdy jak paw. Jak zadzierałam nosa, gdy dzieci z podwórka pytały, do której też "budy" chodzę! Z ich strony padał suchy, nic nieznaczący numer podstawówki, a ja z wyższością odpowiadałam: "Państwowy Zespół Szkół Muzycznych im. Artura Rubinsteina", przy czym przy słowie "muzycznych" traciłam zazwyczaj kilkuletniego, znudzonego słuchacza... (...)
|